Nadzieja dla ludzi z zaburzeniami mowy
Drzewo, które powinno
uschnąć
Ania ma 20 lat, mieszka w Przyszowicach. Uczy się
w Gliwicach w Studium Informatycznym i studiuje teologię.
Niedawno ukończyła dwutygodniowy kurs w Centrum Terapii jąkania przy ul.
Przyjaciół w Mikołowie.
Ania trzyma dłoń na udzie i
porusza nią rytmicznie.
- Zanim zacznę mówić, kciuk
przesuwam do tylu. Gdy zaczynam mówić, kciuk z naciskiem przesuwa się do
przodu. Pozostałe palce wystukują sylaby. Po skończonej wypowiedzi cala ręka
opada na nogę. Ćwiczenie mowy z pomocą dłoni jest częścią dwutygodniowej
terapii,
jaką przeszłam w Centrum Terapii Jąkania w Mikołowie -wolno
sylabizując słowa, opowiada Ania. Ruchy ręką nadając tempo wypowiedzi, pomagają Ani przy rozmowie.
- W dalszych etapach tera pi: odchodzi się od pomocy ręką i mówi się już w takim tempie,
jakie wcześniej nadawała ręka. Staram się dużo ćwiczyć, żeby jak najszybciej wrócić
do normalnego życia. Gdy mówię pomagając sobie ręką, odczuwam większy spokój -
mówi Ania.
Tak jak drzewo
Leczenie w Centrum Terapii
Jąkania odbywało się według metody opracowanej przez prof. Lilię Arutyunian. Prof. Arutyunian, porównała
jąkanie do drzewa, które przy życiu trzymają trzy bujne korzenie - chęć
ukrycia jąkania, niepokój, który jest wewnątrz i zaburzenia na ustach. Po
trzech miesiącach terapii drzewo traci korzenie, a po 9 miesiącach usycha całkowicie, czyli osoba leczona przestaje się jąkać i
wraca do normalnego życia. Według założeń prof. Arutyunian,
terapia sprawia, że zaburzona mowa zostaje zastąpiona nową, płynną, która
działa uspokajająco na rodzinę i środowisko pacjenta. Osoba leczona potrafi
rozluźnić się w ciągu kilku sekund. Używając nowej mowy pacjenci mówią
wszystko, co chcą, z każdym, wszędzie i na każdy temat. Terapia pozwala pokazać
prawdziwą osobowość osoby jąkającej się, daje możliwość rozwiązywania bardzo
trudnych problemów życiowych i pozwala wymazać z przeszłości złe doświadczenia
związane z jąkaniem. We dług prof. Arutyunian. Po terapii
pacjent staje się pewnym, spokojnym i niezależnym człowiekiem.
Dużo ćwiczeń.
W terapii jąkania wzięło
udział 8 osób. Najmłodszy uczestnik miał 17 lat. Przez 11) dni trwania terapii
nie mogliśmy nic mówić poza zajęciami. Porozumiewaliśmy się za pomocą wiadomości
pisanych na kartkach. Natomiast na ćwiczeniach, przez H godzin dziennie
wypowiadaliśmy się sylabizując każde słowo. Przez ostatnie 4 dni mogliśmy się
odzywać również poza zajęciami. Jednak wciąż w zwolnionym tempie - mówi Ania.
Przyczyną zaburzeń mowy może
być silny uraz psychiczny, którego skutki ujawniają się znacznie później.
Przyszło z czasem
Jąkam się mniej więcej od 5
klasy podstawówki. Najprawdopodobniej wszystko zaczęło się podczas wakacyjnego
pobytu na obozie. Atrakcją jednego z pierwszych wieczorów był chrzest
kolonisty. Ktoś wrzucił mnie wtedy do wody. Zaczęłam się topić. Początkowo żadnych
zmian nie było widać. Jąkanie przyszło z czasem. Podejrzewam jednak, że tamto
zdarzenie stało się przyczyną mojej późniejszej przypadłości - mówi Ania.
Ania próbowała wyleczyć się
z jąkania u licznych specjalistów. - Na początku nie wie-
działam, że jąkanie można wyleczyć. Nieco później postanowiłam
cos z tym zrobić, odwiedzałam lekarzy, którzy mieli mi pomóc. Niestety te
wizyty nie przyniosły żadnego efektu. Teraz wierzę, że się uda mówi Ania.
Leczenie wraz z konsultacjami
trwa pól roku. Informacje na temat terapii można uzyskać pod nr tel. 738-35-15
oraz na stronie internetowej wwwmowamowa.com *
Strach przed jąkaniem.
Jąkanie jest problemem logopedycznym,
którego sprawcą jest psychika i wykształcony przez nią ciągły stan patologiczny
mowy. Prawdziwe jąkanie schowane jest wewnątrz człowieka, składa się na nie nieustanny
strach przed zająknięciem, stres z powodu niemożliwości korzystania ze
swobodnej mowy, zamykanie się w sobie, niska
samoocena, brak spokoju, napięcie całego ciała, niemożność udowodnienia swojej
inteligencji itp. Kontakt z osobami obcymi zwiększa problemy z mową. Nie ma dwóch
takich samych przypadków jąkania, ale wszyscy cierpią w podobny sposób.