Mowę wspomaga ruchem ręki

 

Do niedawna był pogodzony z lo­sem. Nie wiedział bowiem, że chorobę, która go dotknęła, można leczyć.

Nietypowy gość odwiedził wczoraj siedzibę naszej wieluńskiej redakcji. Zamieszkały w Wierzchlesie 22-letni Łukasz Mroczek od piętnastego roku życia boryka się z problemem jąkania.

Wszystko zaczęło się w pierw­szym roku nauki w szkole zawodo­wej, kiedy w nowym środowisku nie mógł się zaaklimatyzować. Stres objawiał się zwłaszcza w cza­sie ustnych odpowiedzi! Wtedy to

właśnie zaczął się zacinać, a nie minęło wiele czasu, kiedy jąkanie towarzyszyło mu przez cały dzień. Przez siedem lat żył ze świadomo­ścią, że jest to nieuleczalna choro­ba. Wszystko zmieniło się niedaw­no, gdy od cioci dowiedział się o ist­nieniu centrum terapii, które może mu pomóc. Spróbował i nie żałuje. Właśnie wrócił z pierwszego dwu­tygodniowego etapu leczenia jąka­nia, po którym opanował i wprowa­dził w życie nową technikę mówienia.

- Jest ona wspomagana przez specjalny ruch ręką w czasie wypo­wiadania kolejnych samogłosek. Technikę tę opanowałem w czasie długich, żmudnych ćwiczeń. Podsta­wą terapii jest jednak opanowanie strachu przed kontaktem z otocze­niem - mówi Łukasz Mroczek, który wypowiada się wprawdzie powoli, przeciągając samogłoski, ale już się nie zacina, Dalsza terapia polegać będzie na comiesięcznych, ale już tylko jednodniowych wizytach w ośrodku terapeutycznym. W tym czasie ma jak najwięcej mówić. W tym celu odwiedził między inny­mi naszą redakcję. Wcześniej był też na poczcie, gdzie zrobił dokładne ro­zeznanie, ile kosztuje... wysłanie paczki do Sydney.

(LECH