|
Na nowo uczy się mówić „Prosto w oczy” Jedni odwracają się i odchodzą, inni patrzą jak na wariata albo narkomana. A on jest z siebie dumny. Najpierw jąkanie zamknęło mu świat. W wieku 41 lat, zdecydował się zawalczyć o szczęście. I wygrał. Sławek Stefański -
przystojny, młody mężczyzna. Na pierwszy rzut oka niczym nie różni się od
innych. Do redakcji wszedł pewnym krokiem. Konsternację wzbudził dopiero
sposób wypowiedzi: w zwolnionym tempie, wyraźnie artykułując słowa. -
Jąkam... się... Wiecie... jak... wygląda... życie.. takich.,, jak... ja? HIPNOTYZER MIMO WOLI
- Ponad trzydzieści lat
myślałem tylko o tym, jak ukryć kłopoty z wypowiadaniem się - mówi powoli
Sławek, patrząc uparcie w oczy. - Najłatwiej było we własnych czterech
ścianach. Strach, że wyjdę na głupiego paraliżował, czasem nawet „dzień
dobry" sąsiadce nie mogłem powiedzieć. Na początku marca przeszedł
pierwszy, dwutygodniowy etap terapii leczenia jąkania. Do redakcji przyszedł,
bo takie dostał zadanie. - W ramach terapii muszę
porozmawiać z dziennikarzem - wyjaśnia. - Przede mną jeszcze spotkanie z wójtem i uczniami w szkole.
Byłem już w gimnazjum. Nauczyciele dziwili się, jak łatwo potrafiłem uspokoić
klasę. Ten, kto próbował rozrabiać, został zahipnotyzowany - śmieje się
Sławek - bo w rozmowie ważną rolę odgrywa kontakt wzrokowy. ZAKAZANY OWOC
Sławek zaczął się jąkać w wieku
5 lat, w efekcie silnego stresu. Problem się pogłębiał. - Byłem dobry z
fizyki i matematyki. Chciałem iść na studia, ale jak z taką wymową... -
kontynuuje, a w oczach szklą się łzy. - Wybrał zawód, w którym konwersacja
nie jest niezbędna. Został kierowcą. Pamięta, jak kiedyś na lekcji mieli
recytować wiersz. Umiał go dobrze. Wstał. Otwarta książka leżała na ławce, a
on nie mógł nic przeczytać. - W szkole nauczyciele albo
tolerowali, albo dokręcali śrubę. Na zabawy nie chodziłem, dziewczyna
pozostała w sferze marzeń - dodaje cicho. - Batem się wyjść na ofermę, który
nic powiedzieć nie potrafi. Później nie chciałem żadnej kobiecie uprzykrzać
życia takim problemem. Przecież nawet pójście do urzędu było tragedią. Słysząc zdania w rodzaju: „- O
co chodzi? Proszę szybciej!" - całkowicie się blokował. W końcu sprawy i
tak załatwiali rodzice. Mając 15 lat zaczął szukać pomocy u logopedów w Lublinie
i Warszawie. Po kilku latach, nie widząc efektów, zrezygnował. Kiedy
dowiedział się o Centrum Terapii Jąkania w Mikołowie koło Katowic, postanowił
spróbować raz jeszcze. TO TYLKO SLALOM
- To moja szansa na szczęście -
mówi z uśmiechem. Jego prawa ręka stale pracuje. - Ręka podtrzymuje rytm
mówienia, uspokaja. Kiedy ją czuję, czuję luz. Na pierwszym etapie każdej sylabie odpowiadał palec, bo na
palcach rzadko się mylimy - objaśnia.-Teraz mówię już przy pomocy ręki. Mój
kolega z kolei ma perfekcyjnie opanowany slalom. To metoda polegająca na
zastępowaniu słów synonimami. Kiedy czuje, że jakieś słowo
nie przejdzie mu przez gardło, zastępuje je innym. Nikt nie wpadłby na to, że
się jąkał. Tu, niestety, zdarzają się nieporozumienia, bo nie zawsze uda się
powiedzieć dokładnie to, co się myślało. - Dlatego właśnie jąkanie
nazywa się chorobą niewypowiedzianych myśli - wyjaśnia Sławek. W Centrum spędził 14 dni. Przez
dwa tygodnie po osiem godzin dziennie uczestniczył w zajęciach grupowych,
prowadzonych przez terapeutów, którzy również kiedyś się jąkali. W tej
terapii nacisk kładzie się na wewnętrzny spokój i odprężenie. Brak czasu nie
istnieje, MILCZENIE TERAPEUTYCZNE
- Pierwsze 10 dni zabronili nam
mówić - wspomina. - Zapisałem wtedy trzy zeszyty, bo tak rozmawialiśmy.
Mieliśmy zapomnieć poprzednie doświadczenia, „starą" mowę. A mówić
uczyliśmy się jak malutkie dzieci, zaczynając od składania sylab. Z tym
trzeba było iść od razu między ludzi, do sklepów, na policję, do urzędu. Było
ciężko, ale rozmawiałem z ludźmi - mówi z dumą. Z Mikołowa wrócił z zadaniami:
40 rozmów dziennie, wizyty w kilku instytucjach, jedna rozmowa telefoniczna
każdego dnia. - Na wolne tempo mowy ludzie reagują różnie. Jedni słuchają,
inni uciekają, bo myślą,, że narkoman ich zaczepia. Czasem przedrzeźniają.
Pytam o godzinę, ulicę, cenę pączka. Ostatnio się ubawił. Chciał
kupić buty i zajrzał kobiecie głęboko w oczy, mówiąc powoli o co mu chodzi. A
ona za stragan i do męża: załatw tego klienta - śmieje się Sławek. Sławek Stefański przechodzi na
drugi etap terapii- Przed nim kilka miesięcy pracy, ale już teraz cieszy się
na efekt końcowy. Nie ukrywa, że terapia jest kosztowna, w sumie kilka
tysięcy złotych. W ciągu roku zacznie mówić płynnie. - Nigdy wcześniej nie
włączałem się do żadnych rozmów - mówi z uśmiechem. - A dzisiaj sąsiedzi z
niedowierzaniem słuchają mojego głosu. Mówią, że jestem innym człowiekiem. Mówi: Katarzyna Kuzioła, logopeda: - Przyczyn jąkania jest wiele:
silny uraz psychiczny, stres, a według najnowszych badań także przyczyny organiczne. Taka osoba wśród bliskich mówi dość płynnie, kłopoty zaczynają się, gdy ma rozmawiać z obcymi, odebrać telefon. Przełamanie lęku bywa trudne. Ze względu na podłoże psychologiczne terapia jest skomplikowana. Metod leczenia jest wiele. Np. wybijanie ręką, palcami na udzie rytmu, w jakim powinniśmy mówić. Na pewno problemu nie można bagatelizować. Gdy dziecko zacina się przy mówieniu, warto skorzystać z porady specjalisty. Nie powinno się czekać, aż samo przejdzie, bo może się okazać, że nie przejdzie. |