ECHO
WŁOSZCZOWY 13 PAŹDZIERNIKA 2006 R. „Będę mówił jak normalny człowiek” 20-latek z Włoszczowy jąka się od V klasy szkoły
pod stawowej. Podjął terapię, która ma go wyleczyć z tej choroby. Uczy się studium policealnym Zakładu. Doskonalenia
Zawodowego. Rodzina: mama Leokadia, tata Marek, brat Marcin Hobby: piłka
nożna, filmy przygodowe, sensacyjne oraz horrory. Michał Kaszuba dowiedział się z naszego artykułu o
tym, że istnieje terapia leczenia osób jąkających się w jedynym w Polsce
Centrum Terapii Jąkania w Mikołowie. Pojechał tam. Ostatnio przyszedł do
naszej redakcji, żeby podzielić się swoimi postępami w mowie. DOWIEDZIAŁ SIĘ Z „ECHA" - Zacząłem
się jąkać, gdy bytem w piątej klasie szkoły podstawowej - opowiada Michał z
Włoszczowy. - Powodem było uderzenie głową w ścianę. Jąkanie bardzo
przeszkadzało mi w życiu. Rodzina po jakimś czasie się do tego przyzwyczaiła. Znajomi
też. Właściwie to ja się bardzo nie jąkałem. Najbardziej przy
spotkaniach z obcymi ludźmi -twierdzi 2O-latek. Michał, po lekturze naszego artykułu dotyczącego
dwóch osób z gminy Secemin z podobnymi do niego problemami, zgłosił się na
konsultacje do Centrum Terapii Jąkania w Mikołowie w maju tego roku. Jego
terapia zaczęła się we wrześniu. - Na początku w ciągu dwóch tygodni
uczyliśmy się mówić od nowa - opowiada 2O-latek. - Poznawaliśmy od podstaw
sylaby, samogłoski i uczyliśmy się wymawiać je bez jąkania się. Obecnie Michał jest na drugim etapie. Łącznie jest
siedem etapów. Cała terapia trwa mniej więcej dziewięć miesięcy. - Na
pierwszym etapie w nauce nowomowy każdy palec oznacza sylabę. Na drugim
etapie używa się palców tylko do akcentu. Kciuk to tak zwany starter mowy,
który rozpoczyna wypowiedź. To on odpowiada za pierwszą sylabę. Każda kolejna
sylaba to następny palec - wyjaśnia Michał specyfikę nowomowy. JEST NADZIEJA -Szansa wyleczenia jest ogromna - ta wiara
utrzymuje Michała przy nadziei. - Trzeba tylko dużo pracować, ćwiczyć. Będę
mówił jak normalny człowiek, bez pomocy ręki. Na każdym etapie terapii są do
wykonania różne zadania. Na pierwszym musiałem iść do Szkoły Podstawowej
numer 2 i wystąpić przed dwiema klasami. Opowiadałem o sobie i o terapii. Na
tym etapie jeszcze będę musiał spotkać się z burmistrzem lub starostą -
wyjaśnia Michał Kaszuba. - Moim aniołem jest Damian Kaczmarski z Woli
Kuczkowskiej, który będzie kontrolował moje postępy w terapii - dodaje
20-latek. Na początku znajomi Michała byli zdziwieni jego
nowo-mową, zresztą jak wszyscy, ale już teraz wszystko wróciło do normy. -
Wstydziłem się, gdy się jąkałem. Ale teraz już mi to minęło. Ludzie, którzy
słyszą mnie po raz pierwszy, patrzą na mnie dziwnie, aleja się tym nie
przejmuję. Najważniejsze jest teraz to, by się wyleczyć, a reakcje ludzi mnie
nie obchodzą - przyznaje Michał Kaszuba. -Obecnie marzę przede wszystkim o tym, żeby mówić
płynnie i już nigdy się nie jąkać. Myślałem trochę o zawodzie pracownika
społecznego, ponieważ w przyszłości chciałbym pomagać ludziom. Ludzie z
problemami potrzebują pomocy. Obecnie nie mam czasu na siedzenie w domu, bo
pracuję w biurze ubezpieczeniowym we Włoszczowie. Michał Kaszuba z Włoszczowy to nie jedyny
mieszkaniec powiatu włoszczowskiego, który poddał się terapii w Mikołowie.
Nie tak dawno pisaliśmy o Agnieszce Kołkowskiej z Secemina oraz Damianie
Kaczmarskim z Woli Kuczkowskiej, którzy już mają za sobą kolejne etapy
terapii. Redaktor RAFAŁ BANASZEK |