|
Istota
problemu jąkania (dla laików) Nie próbujcie odnosić tego co jest tu napisane do wszystkich osób jąkających się, ponieważ nie ma dwóch identycznych przypadków jąkania, są one jedynie do siebie podobne. Dzisiaj mogę powiedzieć, że patrzę na to z perspektywy człowieka, któremu udało się wygrać z jąkaniem, ale wszystko co można tutaj przeczytać jest oparte na bazie moich własnych doświadczeń z tą „chorobą niewypowiedzianych myśli”. Ludzie spostrzegają jąkanie jako dość „zabawną” dolegliwość, jednakże prawdziwe jąkanie to nie te widoczne na zewnątrz zacięcia. Prawdziwe jąkanie zaczyna się z chwilą uświadomienia sobie swojej inności. Cały dramat rozgrywa się
w niewidocznym dla nikogo wnętrzu.
Jąkanie, to przede wszystkim niemożność wyrażania swoich myśli. Człowiek staje się zależny od wszystkich w około. Nie potrafi samodzielnie funkcjonować. Staje się to, pewnego rodzaju zamkniętym kołem: człowiek ma problem a poprzez
niemożność wyrażenia siebie, problem cały czas kumuluje się
i narasta.
człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę z faktu stawania się
„roślinką”. w tym wszystkim jest to, że ludzie z najbliższego otoczenia nie są w stanie zrozumieć tego problemu. Nie mają pojęcia jaka wojna z samym sobą rozgrywa się w psychice człowieka jąkającego się i z jakimi myślami musi się zmagać taka osoba każdego dnia. Obmyśla cały nadchodzący dzień: kto zechce go dzisiaj o coś zapytać, co trzeba będzie załatwić itd. zwierze, ciągle oczekuje zagrożenia. Boi się ludzi i nienawidzi ich za to, chociaż czasami nawet nie zdaje sobie z tego sprawy. Pomimo, że zna słowo „spokój”, nie rozumie jego znaczenia. Ciągłe napięcie niektórych partii mięśni nie pozwala mu odpocząć.
udziału. Osoby jąkające się to ludzie z reguły bardzo wrażliwi co sprawia, że w niektórych przypadkach mogą pojawiać się nawet poważne myśli samobójcze.
Nawet najprostsze codzienne czynności, takie jak rozmowa przez telefon czy robienie zakupów stają się rzeczami sprawiającymi niemożliwe do przeskoczenia
trudności. musiałem skontaktować się z kimś telefonicznie. W kulminacyjnym punkcie tego koszmaru nie byłem w stanie nawet
odbierać telefonów. domu byłem skłonny maksymalnie głośno puszczać muzykę tylko po to, żeby nie słyszeć dźwięku telefonu. Obecnie wydaje mi się to głupie, natomiast wtedy był to sposób
usprawiedliwienia samego siebie. Jąkanie pogłębiało się i w pewnym momencie przestałem nawet nosić zegarek, żeby czasem nikt na ulicy nie zapytał mnie o godzinę. Jedynym sposobem robienia zakupów były wizyty w supermarkecie, gdzie nie trzeba było mówić, wystarczyło wziąć wózek i wkładać do niego to co było potrzebne. W miejscach takich jak np. szkoła, jąkający się wychodzi na, nie boje się tu użyć słowa, niedorozwiniętego umysłowo, kiedy np. nauczyciel pyta o najprostszą rzecz jak np. : „ile rogów ma kwadrat ?” a człowiek stoi na środku klasy i nie
potrafi odpowiedzieć. Cała wiedza i inteligencja chowa się
za zasłoną jąkania. Wielokrotnie zdarza się, że osoba, która się jąka, ma słabe oceny w szkole. W większości przypadków nie jest to jednak spowodowane brakiem wiedzy lecz tym, że dana osoba woli krótko powiedzieć „nie wiem” niż męczyć się z odpowiedzią na
konkretne pytanie. ta „choroba niewypowiedzianych myśli” uniemożliwia wypowiedzenie własnego zdania przez co trzeba się podporządkowywać innym osobom. Lepiej przytaknąć, nawet
jeśli ewidentnie się z kimś nie zgadzamy, niż uzasadniać swoje
zdanie.
Jednym z mechanizmów obronnych osoby jąkającej się jest tzw. ”slalom”. Człowiek taki specjalizuje się w dobieraniu synonimów. Jeżeli tylko poczuje, że dane słowo nie przejdzie mu przez gardło natychmiast zastępuje je innym. Jednak to, które zostało w takiej sytuacji wypowiedziane nie jest dokładnie tym co dana osoba miała na myśli , co znowu powoduje niezadowolenie z samego siebie. Poprzez niesamowicie wyćwiczoną zdolność ukrywania tego problemu, zdarza się, że nawet grono ludzi znajomych, z którymi się często przebywa nie jest w stanie zauważyć problemu. Człowiek zakłada maskę przez co jest spostrzegany jako szczęśliwy i zadowolony z życia. Ludziom obserwującym go, nawet przez myśl nie przechodzi, że tak naprawdę pod kopułą tego wszystkiego znajduje się strzęp nerwów, wrak człowieka. Z drugiej strony nawet gdyby bardzo chciał, to niesamowicie ciężko zwrócić się do kogoś z tym problemem, ponieważ i tak nie będzie można wyrazić
tego
co się czuje, co w konsekwencji prowadzi do wzrostu frustracji. Człowiek jest więziony przez kraty, które widoczne są tylko dla niego. Zamyka się w sobie. Gromadzi wszystko w środku. Każdy ma jednak jakieś swoje granice wytrzymałości. W pewnych momentach coś w środku pęka czego objawem mogą być np. z pozoru nieuzasadnione wybuchy agresji. Mam nadzieje, że chociaż w minimalnym stopniu udało mi się przybliżyć Wam problem jąkania i im bardziej zagłębiacie się w ten tekst, tym bardziej zmienia się Wasze spojrzenie na ludzi zmagających się z tą „chorobą niewypowiedzianych
myśli”. Mateusz Smogór
|
|---|