Jąkanie : Jakanie Mikołów : Terapia jąkania : Leczenie jąkania : Jąkanie śląsk

Menu

Nauczyłam się mówienia od nowa

OLIVIA - 2009

Przez dziewięć lat Agnieszka robiła wszystko, by ukryć fakt, że się jąka strach przed zdemaskowaniem zamienił jej życie w piekło Zamknięta w swoim świecie, zestresowana przestała wierzyć, że kiedyś będzie szczęśliwa Zdecydowała się na terapie i dziś po zacinaniu się nie ma śladu, a Aga wreszcie cieszy się życiem .

Agnieszka Bogusz (20) z Karczewa mówi wolno, przeciągając sylaby. Odpowiadając na pytania, pociera palcami udo - pierwszy etap zdrowienia polega na synchronizacji gestów, oddychania i mowy. Z każdym miesiącem ta ,.podpórka" będzie odsuwana, a tempo mówienia większe, aż jąkanie zniknie. Najważniejsze, że przełom już nastąpił. A jeszcze pól roku temu rozmowa z kimś obcym ją przerażała. Dziś czuje się tak, jakby ktoś wyjął jej z ust knebel.

Trudny helikopter - To zaczęło się w piątej klasie podstawówki. W czasie zabawy chciałam krzyknąć do koleżanek: „To był helikopter!” Ale ku mojemu zdumieniu zdanie uwięzło mi w gardle - wspomina Agnieszka. -Jednak szybko zapomniałam o całym zdarzeniu. Niestety, problemy z mową powróciły rok później.

Miałam pożyczyć od sąsiadów przepychaczkę do zlewu. I znowu. słowa trafiły na blokadę. Wreszcie, jąkając się, wydusiłam prośbę. Pamiętam swój wstyd. I strach, że już nigdy nie będę mówić jak dawniej.

Co helikopter ma wspólnego z przepychaczką do zlewu? Oba te słowa zadziałały jak ostrze, które naruszyło ciągłość swobodnego mówienia. Im więcej takich dziur, tym mniejsza pewność siebie. Od tej pory zanim Agnieszka coś powiedziała, długo ćwiczyła to w myślach. - Przestałam pytać o coś wprost, zaczęłam stosować zawiłe formuły typu: „Czy mogłabym zapytać?". To była rozgrzewka, po której udawało mi się wykrztusić pytanie.

Jej sposób komunikowania się przypominał slalom z zamkniętymi oczami. - Usiłowałam się skupić na treści odpowiedzi i ominąć niewygodne słowa - opowiada. - Kiedy musiałam coś głośno przeczytać, nabierałam powietrza i czytałam wszystko na jednym oddechu. Ciągle bałam się, że ktoś mnie nakryje na jąkaniu się.

Agnieszka nikomu nie mówiła o tym, co przeżywa. W drugiej klasie gimnazjum zaczęła wagarować. -Wychowawczyni szybko skontaktowała się z rodzicami - wspomina. -Powiedziałam im prawdę o słowach więznących w gardle, jąkaniu się, strachu przed drwinami. „Musisz się przełamać i stawić czoła klasie- usłyszałam -Przede wszystkim jednak musisz porozmawiać ze szkolnym psychologiem”.

Im więcej energii Agnieszka wkładała w ukrywanie jąkania. tym dotkliwszy stawał się problem. Coraz więcej słów okazywało się rafami nie do ominięcia.

Jąkanie jak drzewo Specjaliści porównują jąkanie się do drzewa, którego korona nie zawsze świadczy o głębokości i sile korzeni. Agnieszka zacinała się rzadko, nikt w szkole nie słyszał jej jąkającej się. Konary były słabe, ale korzenie silne. A mało kto, patrząc na liście, zastanawia się, dlaczego rosną. Szkolna psycholog podsumowała jej kłopoty jednym zdaniem: „Szukasz na siłę problemu. Jeśli ktoś bardzo chce zniszczyć sobie życie, zawsze znajdzie ku temu pretekst".

W trzeciej klasie liceum Agnieszka poczuła, że dalsza nauka nie ma sensu: - Byłam przekonana, że nie zdam ustnej matury Wiedziałam też, że nie wyduszę z siebie słowa na egzaminach wstępnych na studia - wspomina. Przyszłość była dla niej czarną dziurą. Przez rok siedziała w domu, wreszcie za namową rodziców zaczęła szukać pracy Znalazła zatrudnienie przy produkcji kubków. Wyobraziła sobie siebie za kilka lat: przy taśmie produkcyjnej, samotną, zgorzkniałą. Nie chciała tak żyć! Zrozumiała, że potrzebuje terapii.

Trening milczenia przekopała internet w poszukiwaniu informacji o ośrodkach, w których leczy się zaburzenia mowy. Trafiła na stronę Centrum Terapii Jąkania w Mikołowie. Przeczytała, że po terapii „pacjent staje się pewnym siebie. spokojnym, niezależnym człowiekiem". Potrzebowała takich słów. Dawały nadzieję.

- W tym czasie poznałam Łukasza - mówi Agnieszka. -Jak zwykle byłam wycofana. Ale w końcu opowiedziałam mu o swoich kłopotach. A on stwierdził: „Nic nie zauważyłem, ale jeśli to problem, musimy go rozwiązać.”

Łukasz od początku wierzył w skuteczność terapii. Siostra Agnieszki wzięła kredyt na leczenie. NFZ nie finansuje terapii jąkania, a osiem turnusów w Mikołowie to koszt kilku tysięcy złotych. I tak 17 sierpnia tego roku zaczął się nowy etap w życiu Agnieszki.

Wyruszyła do Mikołowa. Przez pierwsze sześć dni nie mogła mówić - porozumiewała się z ludźmi, pisząc kartki. Podczas zajęć uczyła się nowego sposobu wypowiadania sylab, ćwiczeń oddechowych. Do tego dochodził trening rozluźniania mięśni. - Czary mary? Tylko pozornie! - uśmiecha się Agnieszka. - Milczenie służy zapomnieniu starej mowy. Dopiero po jakimś czasie można zacząć się uczyć mówić.

Po sześciu dniach mogła zadzwonić do domu. ,,Mamo, tylko nie płacz" – powiedziała, przeciągając nieporadnie wyrazy. Na początku terapii wszyscy mówią w taki sposób. Dopiero po kilku miesiącach mowa nabiera właściwego tempa. Wtedy, kiedy zadzwoniła do mamy, czuła, że coś zaczyna się w niej zmieniać, ale wiedziała, że to dopiero początek.

Powrót do życia Agnieszka musiała się jeszcze zmierzyć ze swoją największą zmorą: mówieniem do obcych ludzi. Dostała zadanie domowe - zadawanie innym 20 pytań dziennie i dwukrotne wystąpienie publiczne. Miała to nagrać na dyktafon i przesłać do ośrodka. Chodziła więc do urzędów, do sklepu, na pocztę. Niektórzy reagowali na jej sposób mówienia zdumieniem, inni byli zniecierpliwieni, jeszcze inni obojętni. Agnieszka zaczęła rozumieć, że nieważne, jak reagują na nią ludzie, ważne, że ją rozumieją, a ona nie boi się pytać.

Kiedy przyszła pora na publiczne wystąpienia, strach był niewielki. Spotkała się z nauczycielami z gimnazjum. „Chciałabym, aby pogłębili państwo wiedzę na temat jąkania, bo łatwo kogoś skrzywdzić i zniechęcić do nauki" - kiedy to mówiła, napięcie stopniowo znikało! Czuła, że pokonując strach, odzyskuje kontrolę nad życiem. Drzewo jąkania, pozbawiane korzeni. usychało...

- Po dwóch latach przerwy wróciłam do liceum. Po lekcjach umówiłam się z Łukaszem. Ukląkł przede mną, wyjął pierścionek i zapytał: ,,Czy zostaniesz moją żoną?". Nie musiałam nic mówić, wiedział, że tak! -wspomina Agnieszka.

Leczenie kończy się w lutym 2010 r. Agnieszka wierzy. że terapia pozwoli jej pokazać prawdziwą osobowość. Ale już dziś czuje się szczęśliwa. I to widać na jej twarzy.

Tekst: Justyna Kurach

Henryk Czich, Centrum Terapii .Jąkania w Mikołowie terapeuta i współzałożyciel

Trzeba ,nabrać pewności siebie Jąkanie się często jest tematem tabu. Bliscy osoby jąkającej się nie rozmawiają o jej kłopotach, bo boją się ją urazić. Ona zaś stara się ukryć swój problem. Ważne, aby bliscy. nauczyciele, pracodawcy wiedzieli, że jąkanie zaczyna się w psychice.

To, co słyszymy w trakcie wypowiedzi jąkającego się człowieka, to zaledwie 30 proc. problemu. Dlatego zwroty: „Mów wolniej”, „Nie denerwuj się" nie pomagają. Jąkający się chce być traktowany normalnie. Ale przede wszystkim potrzebuje pomocy terapeutów, którzy pokażą mu np. skuteczne metody rozluźnienia, nauczą, jak nabrać pewności siebie. Niestety, jąkający się mają ograniczony dostęp do informacji o terapii. Większość z nich sądzi, że ich problem to choroba nieuleczalna. Najczęściej korzystają z pomocy logopedów, którzy nie zawsze są w stanie im pomóc. Spotkania są zbyt rzadkie i odbywają się w zaciszu gabinetu. A jąkanie się można wyleczyć poprzez intensywną pracę z terapeutą oraz rozmowę z innymi ludźmi i przełamywanie bariery wstydu. Proponowana przez nas metoda tzw. trwałej normalizacji mowy została opatentowana przez prof. Lilię Arutyunian. Polega na nauce nowego sposobu mówienia i zastąpienia nim poprzedniej, ułomnej mowy. Eliminuje trzy główne korzenie jąkania: widoczne na twarzy zacięcia i współruchy towarzyszące jąkaniu oraz lęk przed mówieniem i chęć ukrycia jąkania. Efekty leczenia są widoczne już po pierwszej sesji (zwykle jest ich osiem).



Jąkanie : Terapia jąkania : Leczenie jąkania : Jąkanie śląsk : Neta.pl