Chwila dla Ciebie 2009
Od dziecka byłam wygadana. Miałam o 12 lat starszą siostrę Kasię i uwielbia łam rozmawiać z jej przyjaciółkami.
- Wszędzie cię pełno - śmiała się mama.
Problemy zaczęły się w 6. klasie podstawówki. Byłam wtedy na obozie harcerskim. W domku naszej drużyny zapchał się zlew.
- Aga, idź po przepychaczkę do letników, którzy mieszkają obok - poprosiła koleżanka.
Zapukałam do drzwi, ale kiedy miałam coś powiedzieć, straciłam glos. Po chwili, jąka jąc się, wydusiłam z siebie:
- Czczyy mmmooogggę pppopprosić pprzeppychaczkę?
Myślałam, że spalę się ze wstydu. Od tej pory, zanim coś powie działam, długo ćwiczyłam to w myślach. Stałam się „niemową". Rodzice nic nie zauważyli. Byli zapracowani, a ja odzywałam się jak najmniej. Myśleli, że to taki młodzieńczy bunt.
Pierwszą klasę gimnazjum udało mi się zdać. Gorzej było w drugiej. Zaczęłam wagarować. Nauczyciele skontaktowali się z moją mamą.
- Córeczko, co się dzieje? - pytała zmartwiona. A ja ukrywałam przed nią moje kłopoty. W końcu opowiedziałam jej o jąkaniu, strachu przed drwinami rówieśników.
- Musisz stawić czoła klasie - przekonywała mama. - Ale przede wszystkim pójdziemy do psychologa.Miałam nadzieję, że mi pomoże. Myliłam się. Pani psycholog pod sumowała moje kłopoty jednym zdaniem:
„I tak jej nie zdam" - wmawiałam sobie. Miałam dość!
Pod koniec września 2007 r. ostatni raz poszłam na lekcje.
- Aga, nie możesz tego zrobić! - denerwowała się mama.
-1 tak nie dostanę się na studia - płakałam.
Przez rok siedziałam w domu, czytałam, słuchałam muzyki.
- Może pójdziesz do pracy? - pytała mama.
Udało mi się znaleźć zajęcie przy produkcji kubków.
„Czy to jedyne, co mogę robić?!" - myślałam przerażona.
Pod koniec 2008 r. zrozumiałam, że jedyną szansą na normalne życie jest terapia. Przekopałam internet w poszukiwaniu informacji o ośrodkach leczących ją kanie. Trafiłam na stronę Centrum Terapii Jąkania w Mikołowie (www.nowamowa.pl).
W tym samym czasie zaczęłam spotykać się z Łukaszem. Podczas naszych randek mało mówiłam. Bałam się. że Łukasz mnie wyśmieje. „Nie uda mi się długo ukrywać przed nim mojej wady - myślałam.
- Ja się jąkam - powiedziałam mu w końcu.
- Skoro jest to dla ciebie taki duży problem, musimy go rozwiązać - powiedział.
17 sierpnia 2009 r., pojechaliśmy razem do ośrodka w Mikołowie. Siostra zapłaciła kilka tysięcy za terapię. Rodziców nie było na to stać. Mama jest rencistką, a ojciec pracuje w zakładzie mięsnym.
Kurs w Mikołowie trwał 10 dni. Przez pierwsze 6 dni leczenia nie mogłam mówić. Wszystko pisałam na kartkach. W ten sposób miałam zapomnieć starą, tzw. chorą mowę. Siódmego dnia uczyłam się nowego sposobu wymawiania sylab.
- Robisz świetne postępy - zachwycał się Łukasz.
9 dnia zadzwoniłam do domu.
- Mamo, posłuchaj mnie i tylko nie płacz - powiedziałam bez zająknięcia i sama zaczęłam płakać...
Na terapii dowie działam się, czemu się jąkałam. Z lęku przed kompromitacją tak bardzo się kontrolowałam, że nie mogłam swobodnie mówić.
Po przyjeździe do domu musiałam zadawać pytania obcym ludziom. Dzwoniłam więc do urzędów, chodziłam do sklepu. Inną moją „pracą domową" były dwa publiczne wystąpienia. Dzięki znajomej nauczy cielce z gimnazjum udało mi się „przemówić" do nauczycieli.
- Chciałabym, aby państwo pogłębili wiedzę na temat ją kania. Przez jej brak łatwo kogoś skrzywdzić i zniechęcić do nauki - powiedziałam w pokoju nauczycielskim.
Mówiłam wolno i nareszcie bez strachu! 5 września usiadłam w szkolnej ławce liceum dla pracujących w Otwocku.
Po lekcjach umówiłam się z Łukaszem. Ukląkł przede mną, wyjął pierścionek i zapytał:
- Czy zostaniesz moją żoną? Nie musiałam nic mówić. Wiedział, że tak!
Agnieszki Bogusz wysłuchała Elżbieta Turlej
Jąkanie :
Terapia jąkania :
Leczenie jąkania :
Jąkanie śląsk :
Neta.pl